Nadal jestem chora, tak więc słabo mi idzie haftowanie mojej Madame. Aż serce boli, ale po ślęczeniu nad nią, dłuższym niż pół godziny, i ciągłym wytężaniu wzroku, rozsadza mi po prostu czaszkę. Tak więc nie próbuję się na siłę forsować. Oto co udało mi się wykrzesać w tym tygodniu.
Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do odwiedzenia mojego blogu "Haftowany Pirat" :)
http://haftowanypirat.blogspot.com/ .

cudna :)
OdpowiedzUsuńBardzo wymagająca praca, życzę Ci wytrwałości i zdrówka.Będę śledzić postępy,pozdrawiam
OdpowiedzUsuń